ISTOTA header image
ArtAnons arrow Art Koktajl arrow ELECTRO BARWNIK
ELECTRO BARWNIK Drukuj E-mail
Napisał Łukasz Woźny   
środa, 16 kwiecień 2008
W pewien wolny, od żmudnej pracy poniedziałek, zdecydowałem się w końcu wybrać do Rybnika, by odwiedzić znajomych. Poznałem ich najsampierw przez pewne pismo 'branżowe', a następnie w Szczecinie, na festiwalu tatuażu – już osobiście. Tak się złożyło, że nie dosyć, iż dzieliliśmy tam ten sam hotel, to jeszcze oddałem me lewe ramię do przyozdobienia przez dzielnie prowadzoną Tofikową ręką maszynkę.

Tym razem, poza miłą pogawędką, dałem się jeszcze przekłuć. Solennie przyrzekam, że Garry (Tomasz Gaca), szefo studia Art Line, ucho me ładnie przebił, bezboleśnie i zakolczykował... Ale o czym ja tu smaruję?! Wywiad, panie Łukaszu, wywiad. Moja wizyta w Rybnickim studio Art Line przebiegła szybko, sprawnie i miło. Tofi opowie nam, jak to się stało, że zajął się taką brzydką rzeczą, jak naznaczanie sztuką różnych „człowieków”, oraz odpowie na parę innych, życiowych pytań. Czytajcie, bawcie się i TATUUJCIE!

 

I miejsce - tatuaż autorski -Kraków, Tofi,
Art Line, Rybnik 

 

Łukasz: Witajcie mości Tofiku! Wieść gminna niesie, żeś znów z Art Linową ekipą zawojował jakiś fest. Opowiedz nieco o zdarzeniach towarzyskich z ostatnich dwóch wypraw :D
Tofi: Zgadza się, w ubiegłym roku byliśmy na dwóch konwencjach tatuażu, pierwsza z nich odbyła się w Krakowie, a druga w Szczecinie.
Z obydwu przywiozłem nagrody za wykonane przeze mnie tatuaże.


Ł: Jakie są w takim razie plany Twoje i Twoich kumpli względem tegorocznych wojaży z maszynką?
T: Tegoroczne plany wyjazdowe są dosyć napięte: otóż w lutym czeka mnie konwencja w Łodzi, następnie w maju Rzym, który będzie chyba największą tego typu imprezą, w której wezmę udział. Garry planuje wyjazd na konwencję w Amsterdamie. Później czerwiec i mój ukochany Kraków- impreza, która na polskim podwórku wyróżnia się pod względem organizacyjnym jak również rangą i prestiżem przewyższa inne. Następnym wyjazdem będzie listopadowy Szczecin no i grudzień w Berlinie. Troszkę się nazbierało i mam nadzieję, że wszystkie wyjazdy uda mi się zrealizować.

                                                                 I Miejsce - Szczecin - duży b&w, Tofi, Art Line Rybnik 

 

Ł: Studio, w którym spełniasz się artystycznie, to Art Line w Rybniku. Z wiadomości pozyskanych wcześniej od Ciebie i Garry'ego wiem, że działacie od 1994 roku (najpierw Wodzisław, od '96 Rybnik, Gliwicka). Sam pracujesz w nim od 2001. Przybliż nam trochę, jak wygląda studio, kto w nim się bawi, jak się ono kręci oraz co Ciebie popchnęło do malowania chętnych bólu i sztuki ludzi?
T: Przede wszystkim jest to miejsce, w którym wiele się dzieje  pod względem wykonywanych przez nas tatuaży oraz piercingu. Jest to studio, które z dnia na dzień ewoluuje poprzez ekipę oraz znajomych, którzy stale nas wspierają i motywują jeszcze bardziej do działania. Obecnie na stale tatuują tu trzy osoby tzn. Garry, ja, Kosa i w najbliższym czasie Enzo zaczyna swoją przygodę z tym jakże specyficznym sposobem ozdabiania ciała, jakim jest tatuaż. Każdy z nas jest inny i ma inne pomysły, każdy tatuuje w innym stylu i lubi inne tematy, łączy nas pasja do tatuażu oraz ambicje, które pchają nas stale do przodu. Możesz sobie tylko wyobrazić, co się dzieje, kiedy takie indywidualności ze sobą współpracują.

Ł: Wiem, że jesteś nie tylko człowiekiem z pasją i talentem, ale także z wykształceniem plastycznym. Jak ostatnio można zauważyć, młode pokolenie tatuujących coraz częściej tworzy „dziary” będąc nie tylko zapaleńcami z iskrą bożą, ale także z papierkiem i umiejętnościami zazwyczaj za nim stojącymi. Co sądzisz o takiej kolejności rzeczy? Co dały Ci studia?
T: Zdecydowanie bez szkoły poziom mojego tatuażu pozostawiałby wiele do życzenia. Dla ścisłości jestem magistrem wychowania plastycznego Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. Dla mnie to oczywiste,
że zanim zacznie się tatuować trzeba okiełznać stwora, którym jest rysunek i to w takim stopniu żeby nie było sytuacji, w której klient stawia poprzeczkę tak wysoko, że nie można zrealizować jego zamówienia na projekt. Wiadomo, że czasem nie jest łatwe zaprojektowanie jakiegoś tatuażu, nakreślenie wizji klienta. Jednak ja traktuję to jak wyzwanie, codziennie nowe i bardziej wymagające. Przy okazji sprawdzam sam siebie.

                Na dzień dzisiejszy w Polsce nadal sporo tatuatorów nie rysuje autorskich projektów z różnych powodów, nad którymi nie będę się rozwodził, to jednak sprawia że mam klientów z całego kraju i z roku na rok coraz więcej pracy.

Zauważalne jest jednak młode pokolenie tatuatorów – mam nadzieje ze do tych „młodych” jeszcze ja się zaliczam – którzy traktują rysunek jako swoista wejściówkę w świat tatuowania i nie zaczynają bez tej właśnie umiejętności. Za niedługo będzie tak, że tylko i wyłącznie studia wykonujące autorskie prace będą się liczyły na polskim rynku. Tak było kiedyś na zachodzie, a my patrzyliśmy na to wszystko co było opisywane w gazetach z niedowierzaniem – tamtejsi tatuatorzy nie muszą wykonywać katalogowych prac. Z czasem ta tendencja pojawiła się również w Polsce, co bardzo mnie cieszy.

Ł: Czym dla Ciebie jest tatuaż? Z tego, co zauważyłem, to nie tylko pracą za pieniądze, ale także zabawą. Mylę się?
T: Tatuaż jest przede wszystkim sposobem na życie, ponieważ jeśli raz zasmakuje się tego „zakazanego owocu” to szybko można się uzależnić, i to po obu stronach maszynki. U mnie uzależnienie zdecydowanie bardziej przejawia się w tatuowaniu innych. Jeśli więc codziennie rano zaczynam kolejny dzień od planowania z zapałem moich poczynań na skórze i robię tak od kilku lat, to świadczy to o tym, że jednak to więcej niż praca. Jest jeszcze kilka bardzo ważnych czynników, ale najważniejszym jest uzależnienie od tego, że klient wychodzi ze studia zadowolony. To jest ponadczasowe i mistyczne.
Tatuaż jest czymś tak atrakcyjnym, że nie można przejść obok niego obojętnie, a przez to, że jest permanentny i zostaje z nami do końca (a nawet dłużej – przyp. Ł.), nabiera zupełnie innego wymiaru niż np. malarstwo czy rysunek. Każdy kto ma tatuaż wie o czym mowie, to taka specyficzna więź, której nie można zdefiniować (genau, tak właśnie – przyp. Ł.).

Ł: Nie tylko tatuujesz. Zajmujesz się także inną artystyczną działalnością. Przybliż naszym czytelnikom, jaką konkretnie.  :)
T: Tatuaż na dzień dzisiejszy wyparł na bok inne moje plastyczne poczynania. Jednak swego czasu poważnie wziąłem się za narzędzie jakim jest aerograf, początkowo chciałem się tylko spróbować, ale oczywiście stał się na tyle atrakcyjnym narzędziem, że przesiedziałem kilkaset godzin malując za jego pomocą niezliczone ilości prac, z których najbardziej upodobałem sobie realistyczne portrety.

 
Ł: Śląska scena tattoo. Jak to jest być jej częścią (nie anonimową nawet)? Co sądzisz o naszych regionalnych twórcach tatuażu?
T: Wydaje mi się ze śląska scena nie ma się czego wstydzić w porównaniu do reszty Polski. Wręcz przeciwnie – w regionie jest wielu świetnych artystów, którzy prezentują wysoki poziom i stale pokazują swoje prace w branżowych magazynach, na konwencjach i w Internecie. Z tatuażem jest tak, że klient znajdzie studio, które mu odpowiada i za wszelką cenę będzie w stanie przejechać choćby całą Polskę w drodze na Śląsk, tylko po to żeby się tu wytatuować (mnie Śląsk tatuował w Szczecinie ;) - przyp. Ł.). Naszym ogromnym atutem jest fakt iż Art Line to jedyne studio w naszych śląskich stronach jak i w Polsce, w którym pracują aż 4 osoby, czterech tatuatorów.

 

Herr Tofi przy pracy 

 


Ł: Teraz będzie bardziej intymnie :D - dużo pijesz? Bo wiem, że nie palisz :) Czy alkohol pomaga w tworzeniu jakiś nowych wzorów? Czujesz mistyczną łączność z przodkami?
T: Nie palę od kilku lat, ponieważ zdałem sobie sprawę z tego, że papierosy pochłaniają sporą część mojego budżetu, zdrowia i czasu, który w ciągu dnia mógłbym spożytkować na coś bardziej kreatywnego... a alkohol działa na mnie źle, szybko się upijam i jakoś tak kac nie jest zachęcający do tego żeby się dzień wcześniej „nastukać”. Co nie znaczy ze jeśli są jakieś ważne okazje to siedzę gdzieś z boku na imprezie z sokiem.

 
Ł: Masz jakieś preferencje przy tatuowaniu? Może nie styl, ale jakiś guru od kłucia skóry?
T: Od lat moim guru jest Zappa ze studia Nightliner z Berlina, jak również kilku mniej znanych artystów takich jak np. Victor Portugal z Teneryfy czy Nikko ze Stanów. Swego czasu kawał dobrej roboty w Polsce robił Piotr Wojciechowski, który jest również moim idolem jeśli chodzi o realizm i światłocień. Niestety od kilku lat mieszka w USA i rzadko gości w swoim studiu tatuażu D3XS w Gliwicach. Gdy jednak przyjeżdża, wtedy się właśnie tatuuję. Konfrontujemy własne doświadczenia z pracy w tak różnych od siebie zakątkach świata.

Ł: Garry pokazywał mi Art Linową kolekcję muzyki. Masz coś, przy czym tatuuje Ci się najlepiej, a przy czym chęci jakby Cię opuszczają?
T: To bardzo dobre pytanie… otóż u mnie wszystko rozbija się o muzykę, a to jakiej słucham podczas pracy ma kolosalne znaczenie. W zasadzie najgorzej jest, kiedy muzyki w ogóle nie ma. Jeśli już jest to preferuję do pracy wszelakie odmiany muzyki elektronicznej, rozpostartej na różnych płaszczyznach począwszy od drum’n’base na industraialu skończywszy. Słucham również ostrzejszych brzmień rockowych takich jak Tool, Static-x czy Slipknot. Oczywiście na mojej półce z płytami szczególne miejsce zajmuje Marilyn Manson, którego muzyki słucham rzadziej, ale za to bardziej się nią delektuję. Garry ma w swojej płytotece kilka tysięcy tytułów i zdarza się również, że z jego zbioru korzystamy (kolekcja budzi zazdrość – przyp. Ł.).

 
Ł: Koncerty! Bywasz na jakiś? Może Megadeath na tegorocznej Metalmanii? Metallica na Śląskim?
T: Metalmanii nie uświadczyłem, ale byłem na wszystkich ważnych dla mnie koncertach tj. wyżej wspomniany MM dwa razy, Korn, Tool, Metallica ze Slipknot’em i z utęsknieniem wyczekuję reaktywacji i trasy koncertowej przechodzącej przez Polskę Rage Against The Machine. To byłby już komplecik. Z Polskich kapel najbardziej cenię sobie Comę, na której kilku koncertach również byłem i jestem pod ogromnym wrażeniem, że w Polskich realiach ma szansę wybicia się kapela taka jak ta. Moim rodzynkiem muzycznym jest zespół Popiół z Czerwonki pod Rybnikiem, który podpisał kontrakt z wytwórnią na nagranie pierwszej płyty, do której notabene ja projektuję właśnie okładkę. Polska jeszcze o nich usłyszy, ja już jestem ich fanem.

Ł: Wspomniałeś coś w owy poniedziałek (albo Garry wspomniał) o stronie na sieci, którą macie zamiar przerobić na poważny (mniej lub bardziej) portal dotyczący całej sceny tattoo. Zapodaj tu jakieś szczegóły :)
T: Teraz to już nie jest tajemnicą, więc swobodnie mogę powiedzieć, że Garry odkupił w zasadzie jedyny poważny internetowy serwis o tatuażu w Polsce www.tattooart.pl, który po ponad trzech latach funkcjonowania osiągnął ok. 15000 użytkowników, a my mamy zamiar osiągnąć drugie tyle w przeciągu kolejnego roku. Plan jest taki, aby z obecnego serwisu stworzyć portal, który będzie reprezentował polski tatuaż, i który będzie skupiał polskich artystów – tych z górnej półki. Rozmawialiśmy osobiście z większością z nich i wyrazili aprobatę do tego typu przedsięwzięcia, więc jesteśmy dobrej myśli. Chcemy, aby ta strona za granicą reprezentowała nasz kraj i pokazywała w jak dobrej formie jest sztuka tatuażu w Polsce. Chcemy pokazać na niej również rodzimych producentów sprzętu do tatuowania, nawiązujemy współpracę z gazetami branżowymi, a w przyszłości również chcielibyśmy poszerzyć nasze działania właśnie o muzykę i promowanie nieznanych kapel i ich poczynań.

 
Ł: Na waszej stronie jest wyszczególniony dział, gdzie znajdują się Twoje dzieła. Masz gdzieś jeszcze na www miejsce, gdzie można rzucić okiem, tudzież dwoma, na to, co Twa ręka tworzy?
T: Oczywiście, że mam. Poza standardową stroną studia czyli www.artline-tattoo.com, mam kilka internetowych galerii ze swoimi pracami pierwsza to www.fotolog.com/tofi_tattoo, na której najszybciej można zobaczyć aktualnie wychodzące spod mojej maszynki tatuaże. Bardziej profesjonalne i międzynarodowe portfolio mam pod adresem www.myspace.com/tofi_tattoo. A w przyszłości najbardziej będzie się liczył w Polsce www.tattooart.pl, na którym już teraz jest sporo moich prac. Jest jeszcze www.digart.pl gdzie pod nazwą użytkownika „tofi” kryje się moja galeria z rysunkami oraz pracami wykonanymi aerografem, więc serdecznie zachęcam do surfowania po sieci i wyławiania nowości wychodzących spod mojej ręki.

 

Ł: Dzięki za ten mega krótki wywiad. Standardowo powiedz coś od siebie i jesteś wolny :)
T: Pamiętajcie, że tatuaży nigdy za wiele i zawsze chętnie znajdą się na waszym Ciele!

Ł: Do zobaczenia więc na konwencjach lub w Rybniku i zdrówko!

 

 

Art Anons nr 3/2007/2008 

 

 

Ostatnia aktualizacja ( środa, 16 kwiecień 2008 )